Drodzy bracia i siostry,
serdecznie Was pozdrawiam i zwracam się do Was, aby Was zachęcić i pocieszyć. Bardzo pragnę, abyśmy w tym wspaniałym adwentowym czasie wszyscy razem nauczyli się czerpać radość i nadzieję z naszej chrześcijańskiej wiary.
Jak wiecie, rdzeniem naszej wiary jest Boża miłość, która objawiła się najpiękniej w tym, że „Bóg tak ukochał świat, że dał swojego Jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (Jn 3, 16). Niech się zdarzy jakakolwiek trudna próba, niechbyśmy byli przytłoczeni jakimkolwiek ciężkim krzyżem, to - Boża miłość do nas - jest źródłem naszej wielkiej nadziei. Spróbujmy i przekonajmy się, że nawet w naszych trudnych czasach warto ciągle czerpać z tego źródła. Bóg chce budować na naszej hojnosci.
Eksperci mówią, że do największych wirtuozów skrzypiec wszystkich czasów należy Amerykanin austriackiego pochodzenia Fritz Kreisler (1875-1962). Zimą w 1932 roku ten światowej sławy skrzypek grał w teatrze w irlandzkim Dublinie. Po udanym koncercie zadowolony artysta wyszedł bocznym wyjściem z teatru, aby przygotowane auto zawiozło go do hotelu. W momencie, gdy wsiadał do samochodu, jego bystry słuch usłyszał piękny dźwięk skrzypiec. Ktoś pięknie grał na chodniku przed budynkiem teatru, w którym artysta przed chwilą miał koncert. Fritz Kreisler, poruszony echem pięknych i czystych dźwięków, chciał zobaczyć, kto tak wspaniale gra. Kiedy podszedł bliżej, okazało się, że to było biedne irlandzkie dziewczynka, która miała na imię Lillian Mack, grająca na skrzypcach dla ludzi na ulicy, aby zarobić na życie. Fritz Kreisler był zachwycony jej czystą grą. Ucieszył się, jak dziewczynka bezinteresownie dzieliła się swoim wielkim talentem z przechodniami. Jej zdumiewająco piękna gra, będąca darem dla innych, porwała go za serce. Zdecydował, że pomoże biednemu, ale hojnie służącemu dziewczynce. Zaaranżował, że niedługo potem Lillian Mack miała podpisany korzystny kontrakt na regularne koncerty w Królewskim Teatrze.
Ogólnoświatowo znany i sławny artysta hojnę wydobył talent i bezinteresowne oddanie się prostego irlandzkiego dziewczęcia. Umożliwił jej otrzymanie wielkiej i zaszczytnej roli. Umożliwił jej rozdawanie radości. Od tego czasu Lillian Mack posłużyła wielu, ponieważ zaczęła dawać radość z pięknej muzyki wielu ludziom.
Coś podobnego, ale na znacznie większą skalę, w skali Bożych „dzieł zbawienia” miało miejsce w Palestynie 2000 lat temu. Wszechmogący Bóg, największy Artysta i Stwórca całego wszechświata, wybrał biedne izraelskie dziewczątko, Pannę Marię, której serce było czyste, piękne i pragnęło służyć innym. Dlatego Bóg wybrał ją spośród wszystkich kobiet na ziemi, aby stała się matką jego Syna Jezusa.
W chwili zwiastowania anioł Gabriel powiedział Marii: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą... Poczniesz i poradzisz syna i nazwiesz go Jezusem. On będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego” (Lk 1, 28. 31-32). Maria na to nieoczekiwane wezwanie hojnie zareagowała, ponieważ jej serce było czyste i pragnęło służyć: „Oto ja, służebnica Pana, niech się mi stanie według Twojego słowa” (Lk 1, 38). Dzięki temu jej hojnemu zgodzie zrealizował się wyjątkowy Boży plan, a sama Maria stała się błogosławioną kobietą i także wielkim błogosławieństwem dla całego świata. Tak słyszeliśmy również w dzisiejszej Ewangelii. Elżbieta, oświecona Duchem Świętym, z radością mówi do Marii: „Błogosławiona jesteś między niewiastami, a błogosławiony jest owoc Twojego łona.”
Kiedy uważnie czytamy Boże słowo, wyraźnie ukazuje się, że Bóg w swoim odwiecznym planie zdecydował, że nie tylko nasza tymczasowa, cielesna życie będzie miało matkę, więc będzie miało matczyny wymiar, ale również nasze nadprzyrodzone, duchowe życie będzie miało matkę, będzie miało matczyny charakter – „być dla innych” i „życie dla innych”. Dlatego od wieków wybrał Pannę Marię za matkę swojego Syna – a ten nam ją dał z krzyża jako matkę duchową. Maria jako matka była potrzebna, aby Chrystus mógł stać się jednym z nas. Aby mógł mieć nasze ludzkie ciało, całą naszą naturę. Bez niej Chrystus by się nie urodził i nie miałby żadnych ludzkich cech, ciała i krwi. Jezusowi Chrystusowi była potrzebna matka, aby jako Bóg się wcielił, aby Go kołysała, karmiła i wychowywała, aby wycierała jego zapłakane oczy. Aby tak także Jezus mógł powiedzieć to najpiękniejsze słowo na świecie „mama”. Panna Maria jest wspaniałym i pociągającym wzorem zarówno cielesnego, jak i duchowego macierzyństwa.
Drodzy bracia i siostry, czas adwentu jest oczekiwaniem na przyjście Pana Chrystusa, jako naszego Zbawiciela i Pomocnika. Z jednocześnie jest również czasem przygotowania, abyśmy tego Zbawiciela poznali i przyjęli do naszego życia. Jak to zrobić? Jak najlepiej przygotować się na przyjście Pana?
Najpiękniejszym przykładem adwentowego przygotowania jest Panna Maria i jej hojnę gotowość do służenia innym. Maria od chwili poczęcia nie tylko całkowicie oddała się Bogu, ale i z Nim nieustannie współpracowała. To stało się jej posługą. Noszenie Jezusa pod swoim sercem było jej życiowym adwentem. Maria w tym adwentowym czasie, w tej bezpośredniej przygotowaniu na narodziny Jezusa, Jego przyjście na świat, hojnę odpowiadała na każdą aktualną sytuację i na wszystko, co Bóg wprowadził do jej życia. Jej gotowość do służby widzimy także w dzisiejszej Ewangelii. Mimo że sama Maria jest w błogosławionym stanie, przychodzi do swojej starszej krewniaczki Elżbiety, aby bezinteresownie jej pomóc.
Zachęćmy się działaniem Panny Marii. Otwórzmy oczy i dostrzegnijmy, kto wokół mnie potrzebuje mojej uwagi, mojego czasu i jak mogę mu odpowiednio pomóc. Bóg daje nam życie i zdrowie; obdarza nas moralną wolnością; otacza nas różnorodnymi talentami; obdarza dobrymi ludźmi i przyjaciółmi; ożywia naszą wiarę; w sakramentach i w modlitwie udziela nam potrzebnych łask, abyśmy mogli prawidłowo i szczęśliwie żyć i jeszcze daje nam obietnicę życia wiecznego. To tylko niektóre z darów, które od Boga non stop otrzymujemy. Jak na nie odpowiadamy?
Dzięki hojnemu odpowiedzi Marii „Niech mi się stanie według Twojego słowa” (Lk 1, 38) Bóg wzbogacił świat darem swojego Jednorodzonego Syna. Naszym odpowiedzialnym wykorzystaniem darów, które nam Bóg udziela, ich pomnożeniem i podzieleniem się z innymi – Bóg chce dalej wzbogacać świat swoją łaską i radością. Rzeczywiście prawdziwe jest, że Bóg chce budować na naszej hojnosci, gotowości i służbie. Nigdy nie wbrew naszej woli. Bóg chce przez nas darować większą uwagę synowi czy córce, chce przez nas pocieszyć strapioną żonę czy męża, chce przez nas czynić dobro ubogiemu człowiekowi w naszym otoczeniu... Bóg, który nas bezgranicznie kocha, chce także dzisiaj – poprzez każdego jednego z nas – wzbogacać świat swoją świętością, miłością i dobrocią.
Współpracujmy z Bogiem tak radośnie i płodnie, jak to czyni Panna Maria. Wtedy naprawdę przygotujemy nasze serca na cud Bożego narodzenia. I nie tylko to. Zbliża się Święty Rok 2025, w trakcie którego Bóg w szczególny sposób ukazuje swoją dobroć i miłosierdzie całemu światu. Jeśli podejdziemy do Pana z hojną gotowością do służenia, według wzoru Panny Marii, Bóg może użyć także nas, abyśmy my też byli radosnymi narzędziami Pana miłosierdzia.
Z całego serca życzę Wam błogosławionych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i błogosławieństwa
Mons. Marián Chovanec, biskup banskobystricki